Archive for the ‘Kredyty hipoteczne’ Category
Kredyty mieszkaniowe – październik 2010
Jesień to bez wątpienia właściwy czas na refleksje, a także plany dotyczące własnego domu lub mieszkania – kto nie marzy o przytulnym kącie na długie i chłodne wieczory? Gdy jednak nie posiadamy odpowiednio wysokich oszczędności, właściwym rozwiązaniem staje się kredyt. Banki pod koniec roku prześcigają się w niezwykle atrakcyjnych ofertach, wśród których niemal każdy znajdzie tę najwłaściwszą dla siebie. Kredyt hipoteczny nie zawsze oznacza to samo, różne banki mogą proponować inne, ciekawe rozwiązania. Jesień bieżącego, czyli 2010 roku obfituje w okazje, by wziąć kredyt na naprawdę korzystnych warunkach. Większość z wymienionych poniżej promocji obowiązuje do końca listopada, więc z decyzją nie należy zwlekać zbyt długo. I tak, przykładowo: Bank Pocztowy proponuje kredyt hipoteczny bez prowizji oraz obniża marże, Allianz Bank oferuje swoją promocję o nazwie „Złota hipoteka”, dzięki której klient nie zapłaci opłaty przygotowawczej, a dla osób często i regularnie korzystających z konta osobistego marża w złotówkach wynosi 1,5% lub 1,7% całej kwoty; BNP Paribas Fortis, gdy skorzystamy z promocji o nazwie „Wydłużamy weekendy”, obniży nam marżę kredytu hipotecznego o 0,5 punktu procentowego oraz umożliwi zaciągniecie kredytu mieszkaniowego bez konieczności uiszczania prowizji. Bardzo korzystny kredyt możemy również wziąć w innym banku o ugruntowanej na rynku pozycji, a mianowicie: Deutsche Bank PBC do końca 2010 roku oferuje właśnie kredyt hipoteczny bez prowizji! To prawdziwa okazja, jednak warunkiem skorzystania z oferty jest zaciągnięcie zobowiązania ze zmienną stopą procentową w kwocie minimum 100 000 złotych, jak też równowartości tej kwoty w euro. Również BOŚ – Bank Ochrony Środowiska proponuje swoim klientom obniżenie marż i zrezygnowanie z prowizji, jeśli tylko klient zobowiąże się do wypełnienia kilku jasno sformułowanych warunków.
Bez trudu można zauważyć, że banki wychodzą naprzeciw oczekiwaniom różnych klientów, szukając szansy na pewny zysk. Te dążenia stwarzają korzystną okazję dla przeciętnego obywatela, który, w wyniku funkcjonowania szerokiej konkurencji (czegoś na kształt współzawodnictwa), może zdecydować się na najbardziej pasujący do jego sytuacji kredyt. Jakkolwiek jest to zobowiązanie długoterminowe, niejednokrotnie dość poważne, to prawidłowo dobrane raty, a także inne, poboczne warunki umowy, mogą pozwolić nam spać spokojnie we własnym, wymarzonym domu.
Nowa hipoteka to dla banków korzyść czy dobrowolny przymus?
Niestety nowa hipoteka nie wróży dla banków niczego dobrego. Bankowcy intensywnie poszukują metody, aby obejść nowe, niekorzystne dla nich przepisy dotyczące hipotek i ksiąg wieczystych. Nowe przepisy będą obowiązywały w sytuacji kiedy dysponent nieruchomości ma kilka zobowiązań finansowych, takich jak kredyty, które zaciągnął pod zastaw hipoteki. Do tej pory każdy kredyt miał w hipotece miejsce przypisane chronologicznie i w sytuacji spłaty któregoś z zobowiązań finansowych, jakimi są kredyty wszystkie zobowiązania zajmujące miejsca poniżej przesuwały się o pozycję do góry. Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego przygotowała regulacje dotyczące pomocy finansowej w takiej postaci jak kredyty hipoteczne, które mają zacząć funkcjonować w lutym 2011 roku. Nowe regulacje sprawią, iż to klient w momencie spłaty którejś z pożyczek, będzie miał możliwość zdecydowania, którego z wierzycieli umieścić w tym zwolnionym miejscu. Nowe, przygotowane przepisy oczywiście nie przypadły bankowcom do gustu i już teraz prawnicy, a właściwie ich specjalne zespoły, pracują nad tym, aby nigdy nie weszły w życie w takiej formie. Rzecznicy prasowi różnych instytucji finansowych pracują nad oficjalnych stanowiskiem wobec nowych przepisów. Nieoficjalnie banki nie ukrywają, iż prawnicy szukają sposobu, aby nadal banki i ich kredyty automatycznie znajdywały się na najwyższym miejscu hipotecznym. Co daje nowelizacja przepisów właścicielom hipotek? Zmiany w prawie hipotecznym umożliwią zachowanie miejsca po zwolnionej hipotece, a także swobodne dysponowanie miejscem, aż do wysokości hipoteki, która została wykreślona. Zmiana taka da właścicielowi silny argument podczas negocjacji z wierzycielami, można będzie negocjować obniżenie zobowiązań finansowych, jakimi są kredyty w zamian za zadowalającą pozycję w ich hipotece. Oczywistym jest, że im wyższe miejsce hipoteczne banku, tym większa szansa na odzyskanie pożyczonych pieniędzy. Jest to bardzo istotne zwłaszcza w przypadku braku wypłacalności biorcy zobowiązań finansowych, jakimi są kredyty, kiedy to zobowiązania wobec wierzycieli zaspokajane są współmiernie od zajmowanego przez nich miejsca w hipotece. Nowelizacja przepisów hipotecznych ma sprawić, iż banki nie będą mogły wymagać od dysponenta nieruchomości, by zrezygnował on z prawa do rozporządzania zwolnionym miejscem hipotecznym, jednak bankowcy wymyślili, jak sobie z tym dać radę. Banki udzielające pomocy finansowej, takiej jak kredyty hipoteczne, nie mogą zmusić klienta do takiej decyzji, jednak skłonić go, aby podjął ją dobrowolnie. Dopuszczalne jest bowiem przyrzeczenie opróżnionego miejsca hipotecznego wierzycielowi z niższą hipoteką lub osobie trzeciej. Bankowcy wyznają, iż przed wzięciem zobowiązań finansowych, jakimi są kredyty hipoteczne przez klientów, będą żądać takowych deklaracji. Już teraz wiele dużych instytucji finansowych, jakimi są banki, nie chce dawać pomocy finansowej, jaką są kredyty, jeżeli nie mają zabezpieczenia w postaci pierwszej hipoteki, po wejściu nowych przepisów w życie zapewne dołączą do nich mniejsze placówki finansowe, takie jak banki spółdzielcze oraz komercyjne udzielające pomocy finansowej, takiej jak kredyty hipoteczne.
Jeśli umowa z bankiem to na konkretne opłaty
Pomimo wielu ostrzeżeń i głośnych przykładów, niewiele osób zwraca uwagę na treść umów jakie podpisują z bankami.Najczęściej rezygnujemy z dokładnego czytania kiedy umowa jest długa. Tymczasem im dłuższa treść i więcej drobnych druczków, tym bardziej możemy się spodziewać kruczków. Trzymajmy się również z dala od mało precyzyjnych zapisów. Jeśli tylko macie wątpliwości co do jakiegoś zapisu, wymuś na banku, żeby je sprecyzował. Może bowiem on zapisy interpretować inaczej w zależności od potrzeby… banku – nie klienta!
Aby nie wpaść w pułapkę szczególnie uważać należy podpisując umowę na najlepszy kredyt hipoteczny. Są to bowiem ogromne sumy pieniędzy. Nie zwracając uwagi na warunki kredytu można wpakować się w niezłe długi. Uważać należy również na dobre, nowoczesne rozwiązania takie jak kredyt refinansowy na dowód, Jeśli mamy problemy ze spłatą zobowiązań, nic nie zmieni naszej sytuacji oprócz dopływu gotówki. Na co zwracać uwagę, żeby póxniej tego nie żałować?
Unikaj banku, który w umowie umieszcza zapis o możliwści zmiany warunków na kredyt refinansowy na dowód. Dotyczy to zarówno marży, jaką nalicza bank jak i wysokości oprocentwania. Jeśli chodzi same oprocentwania, warto zwrócić uwagę czy ich wyskość jest określona w umowie czy może umowa odnosi do tzw. Tabeli Opłat i Prowizji. Tabela taka często zmienia się w trakcie okresu na najlepszy kredyt hipoteczny, przez to opłata za kredyt również się zmienia.
Jeśli otrzymamy od banku dobre warunki na najlepszy kredyt hipoteczny, zwrócmy uwagę na to czy nie jest to sprzedaż wiązana – crosselling. Dobre warunki na kredyt refinansowy na dowód wiążą się zwykle z wykupieniem innych produktów oferowanych przez bank. To co zaoszczędzimy więc na prowizji, bank nadrobi np. opłatami za konto lub kartę kredytową.
Kolejnym sposobem na nadrobienie pieniędzy przez bank jest pobieranie opłat za opóźnienia. Czasem podnosi on wtedy kwotę raty, inne banki zmieniają natomiast warunki cenowe. Pamiętajmy, że bank, który nie zapisał jednoznacznie zasad crossellingu w umowie, nie jest bankiem, któremu mżna zaufać i wziąć kredyt refinansowy na dowód.
Wszelkie niestandardowe warunki zawarte w umowie, powinny d razu wzbudzić czujność klienta. Analitycy firmy NOTUS przygotowali raport „Zamieszkaj bez teściowej”. Według raportu w wielu bankach reguły, według których przyznawany jest kredyt refinansowy na dowód są niejasne.
Dziwne wydają się reguły według których banki wyliczają zdolność kredytową. Przy średnich dochodach 5 tys. zł na dwóch członków w rodzinie zdolność wacha się od 180 tys do 450 tys. zł. Wszystko zależy od tego, jaki procent dochodów stanowią premie a jaki dochody np. z działalności gospodarczej.
Uważać należy również na tzw. scoringi. W każdym bowiem banku zostaniemy inaczej ocenieni. Pzyznając najlepszy kredyt hipoteczny, bank zwraca uwagę na wiek, wykształcenie, miejsce zamieszkania czy łączny staż pracy.
Zanim więc zdecydujemy się na pożyczenie tak ogromnej sumy pieniędzy, powinnśmy sami ocenić czy będziemy w stanie wywiązać się z takich zobowiązań. Jeśli sami przemyślimy taki krok, nie będziemy musieli się obawiac późniejszych konsekwencji. Nawet najlepszy kredyt hipoteczny to zobowiązanie na co najmniej 30 lat – patrzeć na niego trzeba więc z perspektywy zmiany pracy, utraty pracy lub przyszłych innych wydatków.
Dla kogo mieszkania i kredyty mieszkaniowe?
Na rynku nieruchomości największą grupę klientów stanowią aktualnie osoby, które chcą kupić swoje pierwsze mieszkanie lub dom. Dlatego finanse, którymi dysponują, wpływają na to jak kształtuje się popyt, bo decydują również o tym jaki kredyt hipoteczny może dać im bank. Najbardziej poszukiwane są mieszkania stosunkowo niewielkie, w cenach nie przekraczających 400 tys. zł. Na rynku pierwotnym kupują je, przede wszystkim, osoby młode. Oczywiście zakup najczęściej finansowany jest przez kredyt mieszkaniowy.
Jakie mieszkania?
Struktura płci nabywców wskazuje, że nieznacznie przeważają wśród nich kobiety, które stanowią 53 % kupujących. Do developerów trafiają przeważnie osoby w wieku poniżej 30 lat. Jest ich aż 57 %. Osoby mające 30-35 lat stanowią 16 %. Połowa potencjalnych kupców bierze kredyt hipoteczny na zakup mieszkania o wielkości 40-60 m2. 17,5 % kupujących interesuje pożyczka hipoteczna na sfinansowanie lokalu o powierzchni 70-80 m2. Coraz mniej nabywców interesuje się większymi mieszkaniami. Tym bardziej, że w większych miastach ceny są bardzo wysokie i nie każdego stać na to, by wziąć tak duży kredyt mieszkaniowy. Jeśli chodzi o preferowane ceny to najczęściej wybierane są lokale, których koszt waha się między 251-300 tys. zł. oraz 301-350 tys. Jak wynika z badań redNet Consulting takie mieszkania wybiera odpowiednio 19,1 % i 17,5 % Polaków. Tylko 13 % jest skłonna kupić mieszkanie w cenie do 400 tys. zł.
Pożyczka hipoteczna czy własne środki?
Jak to zostało wspomniane na początku, 88 % kupujących chce sfinansować zakup biorąc kredyt mieszkaniowy hipoteczny. Dostrzegają to banki kusząc potencjalnego kredytobiorcę coraz mniejszymi marżami na kredyt hipoteczny. Ostatnio prym wiedzie w tym ING Bank Śląski, który oferuje obecnie najtańszy na rynku kredyt mieszkaniowy, niestety marża 0,7 %, którą proponuje jest tylko dla nielicznych z uwagi na wysokie wymagania, jakie stawia kredytobiorca. Niemniej, ten bank obniżył wszystkie marże, więc warto sprawdzić czy pożyczka hipoteczna w nim nie będzie korzystna. Analitycy zauważają, że koszty, które trzeba ponieść wybierając kredyt hipoteczny systematycznie maleją, szczególnie dotyczy to sytuacji, gdy pożyczka hipoteczna jest brana w złotówkach.
Odwrócona hipoteka, czyli renta hipoteczna za dom
Odwrócona hipoteka to propozycja ze strony funduszy hipotecznych, która pojawiła się jakiś czas temu. W skrócie, polega ona na tym, że właściciel domu lub mieszkania zgadza się na przekazanie go, po swojej śmierci, funduszowi hipotecznemu, a ten w zamian wypłaca mu wcześniej, co miesiąc, pewną kwotę pieniędzy – coś w rodzaju dożywotniej renty. Jak się okazało, ta oferta nie zyskała zbyt wielu zwolenników wśród konsumentów.
Fundusze hipoteczne starają się dotrzeć ze swoją ofertą do starszych ludzi. Stąd reklamy Centralnego Funduszu Hipotecznego można znaleźć między innymi w ośrodkach zdrowia i placówkach ZUS. Całość „transakcji” regulowana jest przez umowy, których ramy regulowane są przez kodeks cywilny.
Niestety szczegółowych danych na temat ilości osób korzystających z odwróconej hipoteki, nie ma, bo każdy fundusz pozostawia te informacje dla siebie. Fundusz Hipoteczny DOM ujawnił tylko, że 1300 konsumentów było zainteresowanych propozycją, a na podpisanie umowy decyduje się 200 osób.
Brak zainteresowania wynika z tego, że pieniądze, na które może liczyć właściciel nieruchomości, są w tym przypadku niezbyt duże. Przykładowo, jeśli ma on 65 lat i posiada mieszkanie o wartości 200 tys. zł, wówczas, jeśli jest on mężczyzną, to otrzyma 338 zł miesięcznie, a jeśli jest kobietą, kwota ta wyniesie 264 zł. Jeśli nieruchomość jest warta 300 tys. zł, to kwota ta wyniesie odpowiednio ok. 500 zł i ok. 400 zł. Im starszy jest właściciel, tym większe dostaje świadczenie.
Skąd tak nieduże kwoty? Cóż, tak samo jak banki zarabiają dając kredyty hipoteczne, tak samo fundusze hipoteczne chcą zarobić na odwróconej hipotece. Jak mówią przedstawiciele Centralnego Funduszu Hipotecznego, muszą oni ponieść wiele kosztów związanych z opłatami sądowymi, notarialnymi podatkami, a później koszt świadczeń. Zysk zazwyczaj pojawia się po ok. 20 latach i jest stosunkowo niewielki z perspektywy funduszu. Z drugiej strony wszyscy, którzy decydują się na kredyty hipoteczne http://www.onlinekredyt.pl/kredyt-hipoteczny.html wiedzą, ze ceny nieruchomości rosną, więc również to może być zyskiem dla funduszów.
Ubezpieczenie i polisa do kredytu hipotecznego
Kredyty są dla wielu Polaków jedynym możliwym źródłem finansowania niektórych inwestycji. Dlatego banki walczą o klienta, oferując różne atrakcyjne warunki. Niemniej trzeba być świadomym, że kredyty to przede wszystkim źródło zysku dla banku. Niestety niektóre banki zarabiają na niewiedzy klientów, którzy nierzadko nie posiadają wszystkich informacji potrzebnych, by kredyt wziąć w pełni świadomie. Chodzi tu szczególnie o kredyt, którego kwota jest znaczna, przynajmniej dla klienta indywidualnego, a spłata rozłożona jest na wiele lat. Do tej grupy zaliczyć można kredyt hipoteczny, który dla niejednego jest jedyną szansą na zakup własnego domu czy mieszkania.
Kredyt hipoteczny wiąże się bardzo często z podpisaniem umowy, tzw. Ubezpieczenia pomostowego albo też ubezpieczenia niskiego wkładu. Nie zawsze klienci zdają sobie sprawę z zasad, na jakich te produkty funkcjonują. Dlatego Polska Izba Ubezpieczeń wraz ze Związkiem Banków Polskich, postanowiły opracować stosowne regulacje w tej sprawie. Chodzi o to, by klient zdawał sobie sprawę, iż te ubezpieczenia to forma zabezpieczenia banku, a nie kredytobiorcy. Chodzi o ochronę w okresie, w którym kredyt hipoteczny jest już udzielony, a hipoteka jeszcze nie została ustanowiona.
Jeśli konsument nie jest tego świadomy, może zostać niemile zaskoczony. Przykładowo, jeśli kredyt hipoteczny, który otrzymał nie będzie spłacany terminowo, wówczas bank może domagać się odszkodowania z tego tytułu od ubezpieczyciela. Ten z kolei, będzie się starał odzyskać wypłacone pieniądze od osoby, która ów kredyt od banku otrzymała.
Brak wiedzy w przypadku ubezpieczenia niskiego wkładu w kredyt, sprawił, że wielu klientów mimo wcześniejszego mniemania, że opłata za owo ubezpieczenie jest jednorazowa, musiało jeszcze raz ponieść ten sam koszt. Wiązało się to z obniżeniem cen za mieszkania.
Inicjatywa PIU oraz ZBP ma za zadanie wykluczyć takie, niekorzystne dla konsumentów, sytuacje. Dokument, który opracowują będzie rekomendowanym zbiorem dobrych praktyk, dotyczących sprzedaży każdego z wymienionych produktów. Chodzi głównie o to, jakie informacje powinien otrzymać klient podpisujący z bankiem umowę o kredyty. Przedstawiciel ZBP, uważa, że ta forma działania na pewno zostanie przyjęta przez banki i wdrożona, podobnie jak wcześniej proponowane rekomendacje.
Dopalacze na polityków
Rzeczą jaką łączy deficyt kraju i dopalacze jest zdecydowana poprawa samopoczucia, tylko szkoda, że w tej pierwszej opcji- tylko samopoczucia polityków i osób zarządzających budżetem państwa. Społeczeństwo również na tym korzysta, jednakże długie „mydlenie oczu” i zapewnianie o świetnej kondycji finansowej państwa- na dłuższy czas, nie przyniesie pozytywnych rezultatów.
Jedną z form gwarancji, że ludzie mieszkają w co raz bogatszej Polsce jest dofinansowanie kredytów mieszkaniowych. Kredyt taki jest chętnie brany przez młode małżeństwa i budzi w nich nadzieję na własne lokum. Państwo częściowo reguluje należność kredytową jednak, nikt z osób planujących wydatki krajowe, nie zastanawia się co dalej? A przecież takie działania prowadzą do powiększenia się „dziury” budżetowej. Kredyt powinien być dofinansowywany, ale w kraju, którego na to stać. Rządy premiera starają się sprostać obiecywanym postulatom przedwyborczym, czy jednak w sytuacji budżetowej Polski ma to sens? Dopalacze mają za zadanie poprawić w sztuczny sposób samopoczucie osoby, która je zażywa a także wywołać u niej euforię. Dokładnie tak samo jest z deficytem budżetowym i jego działaniem na gospodarkę. W początkowej fazie samopoczucie społeczeństwa jest bardzo dobre, istnieją fundusze na nowe stanowiska pracy, kredyt bankowy dla społeczeństwa jest dofinansowywany a także pojawiają się na rynku tanie kredyty hipoteczne. Ulgi dla osób uczących się, rencistów i mniej wymogów do uzyskania emerytury cieszą ludność a przede wszystkim jej portfele.
Sprzyjająca atmosfera trwa a politycy budują na nieprawdziwych prognozach deficytowych swoją opinię. Oczywiście iście fantastyczną prognozę dla społeczeństwa jednak niestety niedobrą jeśli chodzi o stan faktyczny. Ekonomiści apelują, iż taka sytuacja w dalszych perspektywach, może być głównym czynnikiem dopiero co zażegnanego kryzysu. Może również doprowadzić do masowych zwolnień z pracy czyli do gwałtownego wzrostu bezrobocia. Piękne czasy dla osób które wzięły kredyt na mieszkanie bądź pokusiły się o tanie kredyty hipoteczne- mogą ulec zakończeniu a w dodatku znacząco obniżyć się ich standard życia wynikający z zadłużenia i braku pracy. Bardzo podobnie działają w pewnym sensie dopalacze. Nadmiar w ich używaniu, może doprowadzić do chorób albo nawet śmierci. Lecz przecież skoro warunki na kupno mieszkania czy budowę domu są tak atrakcyjne, to kto by się przejmował prognozami ekonomistów. Zbliżające się wybory samorządowe, sprzyjają kolejnej dawce dopalaczy dla społeczeństwa. Dodatkowo trzeba wspomnieć, iż jednym z samorządowych kandydatów jest obecny minister finansów, który absolutnie musi udowodnić jakie to dobre rządy sprawuje i że warto zagłosować na jego partię polityczną. Pojawiają się liczne spoty reklamowe w mediach oferujące tanie kredyty hipoteczne oraz całą masę udogodnień finansowych dla społeczeństwa. Budżet państwowy nagle wypada na przodujących miejscach w szeregach krajów unii europejskiej. Niestety reakcja na dopalacze nie trwa wiecznie. Kiedy działanie jednej „tabletki” cichnie, organizm domaga się kolejnej, tym razem większej aby przedłużyć stan euforii.
A więc tanie kredyty hipoteczne stają się coraz tańsze a bilans wydatków budżetowych- coraz niższy. Niestety sytuacja taka trwa już od dwudziestu lat a czołowi politycy rządowi ciągle uważają, iż nic się nie dzieje złego. Finanse publiczne sięgają już „przedawkowania” i jeśli taka sytuacja potrwa jeszcze kilka kolejnych lat, nasz kraj osiągnie katastroficzną fazę krańcowego uzależnienia czyli śmierci.
„Rodzina na swoim” od nowego roku mniejsze limity
Program „Rodzina na swoim” ułatwia młodym małżeństwom zdobycie swojego pierwszego mieszkania oferując im korzystny kredyt mieszkaniowy z dopłatami. Mimo październikowego wzrostu limitów cen, który dla wielu był zaskoczeniem, wszystko wskazuje na to, że korzyści będą się zmniejszały coraz bardziej, a kredyt ten będzie coraz mniej dostępny. Wprawdzie, ów chwilowy, wzrost sprawił, że zwiększyła się liczba nieruchomości, które można kupić biorąc kredyt hipoteczny w „Rodzinie na swoim”, ale wszystko wskazuje na to, że jednak liczba dostępnych mieszkań będzie spadać.
Mniejsze limity
Od nowego roku w programie tym ma zajść sporo zmian, które niekoniecznie przysłużą się dotychczasowym adresatom. Przede wszystkim wpłyną one na zmniejszenie limitów cen, które ograniczą liczbę mieszkań na zakup, których można dostać preferencyjny kredyt hipoteczny. Z jednej strony, rząd proponuje obniżenie mnożnika służącego do wyliczeń wspomnianych z limitów, z drugiej strony, jeszcze dalej idzie Resort Finansów, który chce zupełnie zrezygnować z mnożnika Propozycja rządu może zmniejszyć o ok. 10 % ilość mieszkań dostępnych dla biorących kredyt hipoteczny w tym programie. Z kolei propozycja druga, może znacząco obniżyć zainteresowanie „Rodziną na swoim”.
Kredyt ten sam ale mniej mieszkań
Jeśli weszłaby zmiana proponowana przez Ministerstwo Finansów, wówczas, według niektórych analityków, w samej Warszawie ilość mieszkań kwalifikujących się na preferencyjny kredyt mieszkaniowy spadłaby z aktualnych 64 % do 3 %. Dotyczy to całego rynku, tzn. pierwotnego i wtórnego. Inni analitycy jednak uważają te szacunki za przesadzone i mówią o tym, że w stolicy po wprowadzeniu zmian, nadal można by znaleźć 1,2 tys mieszkań na rynku pierwotnym i 9 tys. na rynku wtórnym, na które dałoby się wziąć kredyt hipoteczny z dopłatami.
Kredyt mieszkaniowy tylko na nowe lokale?
Kolejna proponowana zmiana cieszy chyba tylko developerów, bo oni zyskaliby na niej najwięcej. Chodzi o to, by w „Rodzinie na swoim” można było wziąć kredyt tylko na zakup nowego lokalu. Ma to niby wspomóc rozwój budownictwa, jednak prawdopodobnie jedynie co wzrośnie, to zyski developerów. Wszystko wskazuje, że rząd dąży do zamknięcia programu. Powyższa zmiana ma bowiem wejść w lipcu następnego roku, zaś po roku 2012 kredyt mieszkaniowy z dopłatami nie będzie już dostępny.
Nowe kredyty hipoteczne, czyli hipoteki za 30 mld zł
Jak wynika z danych Związku Banków Polskich, w naszym kraju przez osiem miesięcy 2010 roku w Polsce udzielone zostały kredyty hipoteczne na sumę 29,7 mld złotych. To skok aż o 32 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. A szacunki Związku Banków Polskich mówią nawet o przekroczeniu w ramach sprzedaży kredytów hipotecznych dla gospodarstw domowych poziomu 50 mld zł. Wszystko to odbywa się w roku, w którym np. popularny dotąd kredyt we frankach został znacznie ograniczony dla ludności, zyskały za to pożyczki w PLN i euro.
Na polskim rynku kredytów hipotecznych pierwsza pozycja należy do krajowego giganta PKO Bank Polski, który w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2010 roku udzielił pożyczek mieszkaniowych na ponad 8 mld złotych. Drugim na liście, z pożyczkami na kwotę 3,8 mld, jest Noble Bank, zaś trzecim jeden z podmiotów bankowych najszybciej zwiększających ostatnio sprzedaż kredytów – Bank Pekao SA. Wartość jego portfela kredytowego we wspomnianym okresie to jednak „tylko” 2,7 mld zł, choć w przełożeniu na udział w rynku oznacza zdobycie aż 9-procentowej części przypadającej na wszystkie kredyty hipoteczne w kraju. I to w sytuacji, gdy jeden z popularniejszych kredytów – kredyt we frankach – jest w ofercie banku praktycznie nieobecny.
Ale nie tylko bank Pekao SA zanotowało tak znaczący sukces. Dla porównania, Bank Millenium, do 2008 roku jeden z czterech głównych graczy oferujących korzystne kredyty hipoteczne, który po wycofaniu się przed dwoma laty z wielu ofert kredytowych, a przede wszystkim w wyniku zaostrzenia kryteriów ich przyznawania, wypadł poza pierwszą dziesiątkę najlepszych banków, w 2010 roku „wskoczył” na miejsce 9. Inny z podmiotów – Kredyt Bank – z najwyższą miesięczną sprzedaż na poziomie 440 mln zł, w zestawieniu bankowym znalazł się na 6. pozycji, co oznacza skok o trzy miejsca. Niezmiennie miejsca w czołówce należą do banku Nordea i Deutsche Bank PBC. Dwa ostatnie banki mają w swojej ofercie atrakcyjne kredyty walutowe, w tym kredyt we frankach.
Warto zauważyć, że kredyty hipoteczne stanowią linię produktów najczęściej reklamowanych przez banki. Banki zachęcają potencjalnych klientów kuszącymi propozycjami obniżania marż, nierzadko rezygnacją z pobierania prowizji, a także załatwianiem za klienta lwiej części formalności, które są wymagane. W przypadku marż, ich średnia wysokość w ostatnim czasie spadła poniżej 2 procent (nawet do 1,88 proc. w przypadku kredytów złotowych) albo do 2,65 proc. (dla pożyczek walutowych w euro). Taka obniżka jest ważna z punktu widzenia kredytobiorców zmuszonych do wzięcia wysokich kwotowo pożyczek.
Kredyty hipoteczne to oprócz kont osobistych podstawowe produkty polskich banków. W świetle nowej rekomendacji nadzoru finansowego, ograniczającej znacznie skalę przyznawania pożyczek walutowych, takich jak kredyt we frankach, sytuacja ta może się jednak w niedługim czasie nieznacznie zmienić.
Kredyty hipoteczne również dla singli, ale nie powyżej 35 lat
Od 2011 roku wprowadzone zostaną zmiany w programie „Rodzina na swoim”. Oprócz młodych małżeństw, preferencyjny kredyt hipoteczny będą mogły również otrzymać osoby samotne, czyli tzw. single. Z programu wyłączone będą też ci, którzy skończyli 35 lat. Z kolei ograniczeniem, które wejdzie w życie od lipca, będzie możliwość sfinansowania zakupu tylko nowego mieszkania. Wszystko zmierza do stopniowego zakończenia „Rodziny na swoim”. Po 31.12.2012 nie będzie już możliwości złożenia wniosku o kredyt mieszkaniowy w ramach programu. Ma to przynieść ok. 1,5 mln zł oszczędności, których wszyscy dziś szukają.
Na czym polega „Rodzina na swoim”?
Aktualnie „Rodzina na swoim” polega na tym, że przez 8 lat rodzina, która wzięła kredyt hipoteczny w programie, dostaje ze Skarbu Państwa, dopłaty w wysokości połowy raty. Pożyczka hipoteczna musi być użyta na zakup domu bądź mieszkania, albo też na budowę domu. Są jednak ograniczenia, jeśli chodzi o powierzchnię nieruchomości. Kredyt hipoteczny z dopłatami można przeznaczyć na kupno mieszkania o maksymalnej powierzchni 75 m2 lub domu, który nie przekracza 140 m2.
Zmiany mają pomóc osobom samotnym w zakupie pierwszego mieszkania, niemniej singiel, aby uzyskać kredyt mieszkaniowy w rządowym programie, będzie musiał spełnić inne warunki niż małżeństwa. Najlepsza pożyczka hipoteczna z dopłatami może być w ich sytuacji przeznaczona na zakup mieszkania do 50 m2.
Analitycy skupiają się jednak nad wyłączeniem z programu nieruchomości z rynku wtórnego. Według nich ograniczy to możliwości wyboru mieszkania. Niektórzy przewidują, że wywoła to zmniejszenie liczby osób, które wezmą kredyt mieszkaniowy z dopłatami o połowę. Świadczy o tym fakt, że do tej pory ok 60 % korzystających z programu wzięło kredyty hipoteczne na zakup nieruchomości na rynku wtórnym. Jedynymi zadowolonymi mogą być tylko developerzy, którzy mogą liczyć na wzrost zainteresowania ich ofertami.
W planach jest też obniżenie limitów cenowych, które określają ile maksymalnie może kosztować metr kwadratowy nieruchomości. by na jej zakup dostać kredyt mieszkaniowy z dopłatami. Miałoby to teoretycznie zachęcić właścicieli do zmniejszania cen mieszkań – jak będzie w rzeczywistości, dopiero się okaże. Na pewno zmniejszy to jeszcze bardziej liczbę mieszkań, na które będzie mogła być przeznaczona pożyczka hipoteczna. Planowane zmiany sprawiają, że warto jeszcze w tym roku korzystać z programu i decydować się na preferencyjny kredyt hipoteczny.







