Archive for Listopad, 2010

Bank internetowy Inteligo odświeża swoją ofertę

Bankowość internetowa w Polsce ma się dobrze i walczy o coraz to nowych klientów. Po Getin Noble Bank, również Inteligo będący własnością PKO BP zdecydował się na nowe propozycje dla swoich klientów. PKO BP chce, by w 2012 roku bankowość internetowa Inteligo przyciągnęła milion klientów. Ale Inteligo to nie tylko konto, dlatego kolejne założenia dotyczą promocji takich produktów jak: kredyt gotówkowy i karty kredytowe. W ciągu dwóch lat bank chce, by na kredyt gotówkowy zdecydowało się 165 tys. klientów, a na karty kredytowe 300 tys.

Podejmowane działania są walką o klientów z takimi graczami, których bankowość internetowa jest w Polsce znana i rozpoznawalna, a więc z mBakiem, Alior i MultiBankiem oraz kilkom innymi. Oferta będzie kierowana głównie do ludzi młodych decydujących się na swoje pierwsze konto. Szacunkowo określa się, że ich liczba w ciągu najbliższych lat będzie wynosić ok 8,6 mln. Jakie więc nowości wprowadza u siebie bankowość internetowa Inteligo? Konto internetowe stanie się darmowe, wcześniej jego miesięczny koszt wynosił 5 zł. Przypisana do niego jest karta płatnicza, która może funkcjonować jak karty kredytowe i debetowe, zależnie od życzeń klienta. Będzie on też zwolniony z opłat za nią, jeśli wykona transakcje bezgotówkowe na kwotę minimum 100 zł. Wprowadzono też możliwość wybrania abonamentu w wysokości 4 zł (o złotówkę taniej niż w mBanku), po opłaceniu którego można bezpłatnie korzystać ze każdego bankomatu na świecie.

Cóż widać, że powoli walka o klienta w tym sektorze nasila się, ale szczerze mówiąc zmiany proponowane przez Inteligo nie są jakieś rewolucyjne. Można powiedzieć, że naśladuje on inne banki internetowe. Przykładowo mBank od samego początku proponuje klientom darmowe konto i brak opłat za karty do niego. Jeśli zaś chodzi o karty kredytowe, to dla swoich stałych klientów, proponuje te najbardziej podstawowe bezpłatnie bez konieczności spełnienia warunków minimalnej kwoty transakcji bezgotówkowych. Bardzo wygodna jest też możliwość zdecydowania się na kredyt gotówkowy bez wychodzenia z domu. Wystarczy w systemie transakcyjnym wybrać wniosek o kredyt gotówkowy, wypełnić go i czekać na decyzję banku. Sposobem na utrzymanie klientów, które mBank stosuje regularnie są częste propozycje dla stałych klientów. Mogą to być karty kredytowe, do których uzyskania potrzebne jest tylko podpisanie przesłanej przez bank umowy albo wcześniej wspomniany kredyt gotówkowy z minimum formalności i na lepszych warunkach. Tak więc przed Inteligo jeszcze trochę zmian, jeśli chce wybić się ze swoją ofertą spośród innych banków internetowych.

Niewypłacalny dłużnik banku, czyli nieściągalny kredyt

Kredyty to dla banku źródło zysku. Gorzej, gdy staje się on nieściągalny. Ma to miejsce wówczas, gdy zarówno dłużnik, jak i osoba poręczająca kredyt, są niewypłacalni. Jeśli bank chce zniwelować swoje straty, musi udowodnić, że taka sytuacja ma miejsce. Wówczas, kwotę, na którą opiewa kredyt, może doliczyć do kosztów uzyskania przychodu. W ten sposób kwoty za niespłacone kredyty bankowe, bank może odliczyć od podatku. Nim to się stanie, musi uzyskać postanowienie sądu lub organu egzekucyjnego, że nie ma możliwości ściągnięcia należności zaciągniętych wobec banku, zarówno jeśli chodzi o kredytobiorcę, jak i poręczyciela. W przypadku, gdy tylko ten pierwszy jest niewypłacalny, kredyt musi spłacać poręczyciel, do czego zobowiązał się w stosownej umowie.

Jak się jednak okazuje, w tej wydawałoby się prostej procedurze, mogą wystąpić pewne problemy. Za przykład niech posłuży sprawa pewnego banku, który znalazł się w takiej sytuacji. Jego przedstawiciele mieli wątpliwość co do tego, czy muszą również mieć udokumentowaną nieściągalność kredytu z dobytku poręczyciela, czy też wystarczy tylko dokumentacja tego faktu w stosunku do kredytobiorcy. Bank uważał, że wystarczy tylko ta druga dokumentacja, jako że zobowiązania obydwu osób nie są identyczne i wynikają z dwóch różnych umów, a kredyty bankowe udzielane są na mocy tej jednej. Stwierdził, że ustawa o podatku dochodowym nie uzależnia możliwości wliczenia kwoty, na które opiewają nieściągalne kredyty bankowe w koszty przychodu, od sytuacji majątkowej poręczyciela, dlatego nie ma potrzeby przedstawiania dwóch dokumentacji. Z prośbą o wyjaśnienie zwrócili się jednak do II Mazowieckiego Urzędu Skarbowego, który uznał twierdzenia przedstawicieli banku za błędne. Według niego, aby uznać kredyty za nieściągalne, bank musi dołożyć wszelkich starań, by należność odzyskać i udokumentować to również w stosunku do poręczyciela, gdyż umowa z poręczycielem nie mogłaby istnieć samoistnie bez umowy na mocy, której udzielony został kredyt. Bank odwoływał się kilka razy od tej interpretacji – zarówno Dyrektor warszawskiej Izby Skarbowej, jak i Wojewódzki Sąd Administracyjny podtrzymały ją. Ten ostatni stwierdził, że gdy chodzi o kredyty zabezpieczone poręczeniem, brak dokumentu o nieściągalności należności od poręczyciela jest równoznaczne z brakiem koniecznej dokumentacji dla celów podatkowych.

Ostatecznie bank zwrócił się z prośbą o kasację wyroku do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który podtrzymał argumenty i stanowisko poprzednich instancji. Odwołał się on w wyjaśnieniu do kodeksu prawa cywilnego, który stwierdza, że każdy poręczyciel po podpisaniu umowy, jest zobowiązany by spłacić również nieswoje kredyty bankowe, gdy kredytobiorca jest niewypłacalny.

Masz kredyt to nie spłacaj go wcześniej bo dostaniesz karę

W Sejmie znalazł się projekt ustawy, która ma dotyczyć obowiązków oraz praw osób decydujących się na kredyty bankowe. Z punktu widzenia klienta najistotniejsze są zmiany w zasadach, dotyczących możliwości odstąpienia od umowy o kredyt.  Korzystną zmianą będzie to, że w przypadku odstąpienia nie trzeba będzie zwracać, tak ja to jest obecnie, opłaty przygotowawczej, lecz tylko odsetki za czas, przez który kredyty były przez klientów wykorzystywane.

Zmianą niekorzystną jest możliwość domagania się przez bank opłaty za to, że klient wcześniej spłaci kredyt. Aktualnie prawo nie zezwala na pobieranie tego typu opłat. Nowa ustawa mówi, że jeśli chodzi o kredyty bankowe, które posiadają stałe stopy procentowe, bank będzie miał możliwość uzyskania rekompensaty od kredytobiorcy. Wyjątek ma stanowić sytuacja, gdy ilość nadpłaconych środków będzie mniejsza od trzykrotnego przeciętnego wynagrodzenia jakie obowiązuje w branży przedsiębiorstw. Aktualnie jest to kwota w wysokości ok. 10 tys. zł. Jeśli nadpłata będzie wyższa, to trzeba będzie zapłacić bankowi 0,5 % kwoty, którą chcemy spłacić wcześniej (w przypadku, gdy kredyt ma być spłacony w najbliższym roku) lub 1 % (jeśli kredyt miał być spłacany dłużej).

kredyty bankowe

kredyty bankowe

Projekt ustawy nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o początkowe koszty kredytów. Obecnie jest tak, że kredyty bankowe nie mogą mieć większych kosztów niż 5 % kwoty, na która są udzielane. Dlatego też banki ukrywają większe koszty, wliczają je w ubezpieczenie i inne opłaty. Eksperci oceniają to rozwiązanie różnie. Jedni twierdzą, że w końcu będzie jasność co do tego ile tak naprawdę kosztują poszczególne kredyty. Inni obawiają się wzrostu wysokości prowizji.

Zmienić się też mają reklamy promujące kredyty bankowe. Bank będzie miał obowiązek udzielenia w reklamie dużo większej ilości informacji niż teraz, co jest oczywiście korzystne dla klientów. Z 10 do 14 dni zwiększy się również okres czasu, w którym można odstąpić od umowy na mocy, której udzielane są kredyty.

Wszystkie te zmiany mają dotyczyć kredytów konsumenckich. W ten sposób aktualnie określane są kredyty dla klientów indywidualnych w wysokości do 80 tys. zł. Projekt ustawy zakłada nową definicję tego typu kredytów. Ich wysokość będzie zwiększona do  255 550 zł i wyłączone z nich zostaną kredyty hipoteczne.

Leczenie zębów na kredyt

W naszym kraju stopniowo zwiększa się liczba gabinetów dentystycznych, które dają możliwość, korzystania ze swoich usług na kredyt. Takich placówek jest już ok. tysiąca. Prawdopodobnie ta liczba będzie się zwiększać. Już dziś bowiem, bardzo dużo pacjentów gabinetów prywatnych, aby zapłacić za usługi związane ze wstawianiem implantów czy tworzeniem protez, bierze kredyt. Współpraca banków i placówek dentystycznych sprawia, że więcej zabiegów dostępnych jest, również, dla pacjentów mniej zamożnych. Dodatkowo wszystkie niezbędne formalności, załatwiane są w gabinecie. Innymi słowy kredyt dla pacjenta jest dużo bardziej dostępny i łatwiejszy do uzyskania. Ma on też do wyboru czy chce wziąć kredyt na całość kosztów leczenia, czy tylko na część, a resztę zapłaci ze swoich środków.

Czas załatwienia formalności to zazwyczaj ok. 15 minut, a więc mamy tu dużą oszczędność czasu, tym bardziej że, w większości wypadków, kredyt dla pacjenta wymaga z jego strony jedynie dowodu osobistego. W dużo rzadszych sytuacjach, kiedy potrzeba zaświadczenia o zarobkach, czeka się maksymalnie 3 dni. Górna kwota do jakiej udzielane są kredyty w gabinetach Dentim clinic to 55 tys. zł. Pacjent podejmuje decyzję co do kwoty na podstawie kosztów leczenia, które poda mu stomatolog, decyduje też na ile rat chce rozłożyć spłatę zobowiązania (do 36 rat).

Leczenie zębów na kredyt

Leczenie zębów na kredyt

Kredyt dla pacjenta, udzielany w gabinecie ma pomóc w takich sytuacjach, kiedy to potrzebne jest natychmiastowe rozpoczęcie leczenia, na które aktualnie pacjenta nie stać. Na takie kredyty z chęcią decydują się ludzie młodzi. W ten sposób można sfinansować wszystkie zabiegi niezależnie od ich rodzaju i ceny.

Zobaczmy jak to wygląda na przykładzie.

Lukas Bank zdecydował, że kredyt dla pacjentów może wynosić maks. 30 tys. zł. Kredyt jest oprocentowany w wysokości 0,7 % miesięczne, gdy kwota pożyczki jest wyższa niż 5 tys. zł lub 0,9 %, jeśli kwota jest niższa. Przeliczając to na skalę roczną otrzymujemy ok. 9 %.  Ilość rat na jakie można rozłożyć takie kredyty to 12, 24 lub 36 rat.  Najczęściej takie kredyty biorą osoby decydujące się na zabiegi implantologiczne oraz w celu sfinansowania aparatów ortodontycznych.

Mniej kredytów ratunkiem na kryzys

kredyty walutowe

kredyty walutowe

Kto starał się kiedykolwiek o kredyt wie, że najbardziej opłaca się brać te w obcej walucie. Kredyt pod hipotekę najlepiej brać we frankach. Polskie złotówki gdzieś daleko zostały w tyle i mało kto się obecnie na nie decyduje. Wyższy Wibor pociąga za sobą wyższe oprocentowanie a co za tym idzie, wyższą ratę. Komisja Nadzoru Finansowego postanowiła ograniczyć kredyty aby uniknąć kryzysu. Wejscie do strefy euro może spowodować boom na kredyty bankowe w euro. Według raportu KNF wejście do strefy euro w Hiszpanii, Portugalii i Irlandii pociągnęło za sobą wzrost akcji kredytowych. Komisja Nadzoru Finansowego więc rekomenduje S i SII oraz T  jednocześnie ograniczając dostęp do kredytu. Łatwo dostępne kredyty bankowe  może zaburzyć procesy gospodarcze.

Boom to nic innego jak niestabilny i niezrównoważony skok akcji kredytowej przy jednoczesnym wzroście dźwigni finansowej i pożyczania na inwestycje gorszej jakości.

Coraz droższe mieszkania i domy oraz coraz większe zapotrzebowanie na własne cztery kąty znacząco wpłynęło na ofertę banków na kredyt pod  hipotekę. Prześcigające się w ofertach banki, zaczęły oferować coraz lepsze warunki dla klientów. Jednak ceną takich warunków był gorszy standard na kredyty bankowe.  Więcej kredytów to więcej chętnych, ktrzy mogą sobie pozwolić na mieszkanie. Wyższy popyt na mieszkania pociągnął za sobą spadek cen nieruchomości. Przez to kredyt pod hipotekę miał mniejszą wartość od domu czyli zabezpieczenia. Załamanie wywołała spadająca spłacalność kredytów. W Hiszpanii w 2006 roku pod wpływem kryzysu dynamika osób decydujących się na kredyty bankowe spadła o 25 proc.

KNF obawia się, że to co stało się w Irlandii i Hiszpanii może powtórzyć się w Polsce, dlatego też chce negocjować z bankami aby te ograniczyły kredyty bankowe w walutach. Obawiać się powinny przede wszystkich banki, które udzieliły już zbyt dużo kredytów.  Według obliczeń, po wejściu w życie przepisów KNF kredyt pod hipotekę nie będzie udzielany aż w 6 bankach a 15 innych będzie musiało znacząco ograniczyć kredyty bankowe w walutach.

Regulacja dotyczyć będzie ograniczenia kredytów walutowych o połowę. Większość banków udziela kredytów walutowych ponad tę wartość.

Banki obawiają się, że regulacja Komisji Nadzoru Finansowego będzie dotyczyć również kredytów już udzielonych. Dlatego też walczą  to, żeby przepisy te nie działały wstecz. Walczą również  uzasadnienie takiej decyzji, ponieważ KNF jak do tej pory nie przedstawiła bankom dokumentu przedstawiającego ocenę skutków wprowadzenia takich przepisów. Jeśli mniej osób weźmie kredyt pod hipotekę, mniej będzie potrzeba nowych mieszkań a co za tym idzie straci na tym branża budowlana i wykończeniowa.  Stracą również przedsiębiorcy, którzy będą potrzebować kredyty bankowe w walucie w celu rozpoczęcia inwestycji. Dlatego też Komisja Nadzoru Finansowego powinna się dobrze przygotować na kolejne spotkanie z bankowcami. Na pewno będą musieli wprowadzić nowy projekt zmian w rekomendacji S.

Podsumowanie kredytów hipotecznych

Obserwacja bieżących zmian na rynku kredytów hipotecznych nie przynosi od kilku miesięcy spektakularnych zmian. To efekt ustabilizowania się sytuacji na rynku finansowym, która wpłynęła stabilizująco także na oferowane przez bank długoterminowe pożyczki. Tym razem sprawdzimy ofertę na kredyt w rodzimej walucie. I tak, w październiku br. najlepiej było wziąć w niej kredyt w banku Pekao SA, głównie dlatego, że bank ten zwalniał z prowizji kredytobiorców. Ale też, bank ten oferował najtańszy kredyt z powodu niskiej marży (1,59 %) i przy stosunkowo też niskim oprocentowaniu (5,53 %), co jeszcze kilka miesięcy temu było w jego przypadku niemożliwe, kiedy np. prowizja sięgała 1,5 procent.

W październiku, prowizji od kredytu nie pobierały jeszcze dwa banki – Deutsche Bank i Millenium, w ich przypadku jednak zastosowano przede wszystkim wyższe marże – na poziomie 1,80 proc. obie instytucje zajmują odpowiednio 4 i 5 pozycję w podsumowaniu. Drugie miejsce na liście przypadło polskiemu gigantowi, bankowi PKO BP, trzecie zaś – ING Bankowi Śląskiemu. Ten ostatni, jako jeden z dwóch na rynku, oferuje możliwość zaciągnięcia kredytu na 90 % wartości nieruchomości; bank PKO BP zaś, w porównaniu do Pekao SA, oferuje średnio kredyt budowlany na kwotę ponad 30 tys. mniejszą od konkurenta.

Z październikowego podsumowania płynie do klientów dobra wiadomość – banki ogólnie obniżyły marże kredytów, wobec ostatniego kwartału spadek ten sięga od 0,2 do 2,0 proc. Średnia marża dla kredytów z wymaganym 10-procentowym wkładem własnym, spadła w tym czasie o ok. 0,3 procent.

Dziesiątkę banków oferujących kredyt hipoteczny w PLN zamyka bank Nordea, pobierający marżę w wysokości 1,90 proc. Wyższą od niego marżę ma Alior Bank (2 proc., 7. miejsce) oraz Getin Noble Bank, z najwyższą – aż 2,45 procent (8. lokata). Getin pobiera też najwyższą prowizję, aż 4-procentową, ma też najwyższe oprocentowanie – 6,31 procent. Widać więc, że w tym banku nie mamy co liczyć na najtańszy kredyt hipoteczny, co jednak sam bank rekompensuje wyliczając nam jedną z najwyższych zdolności kredytowych. Wyższą ma obecnie tylko bank Millenium. Za to szósty w zestawieniu BZ WBK dysponuje wyraźnie najniższą marżą, bo wynoszącą zaledwie 1,35 proc., jednakże trafimy w nim na jedną z najwyższych, bo aż 3,5 procentową prowizję, i to otrzymując w ofercie niespodziankę w postaci jednej z niższych zdolności kredytowej. Wszystko to razem powoduje, że po lepszy kredyt budowlany warto udać się gdzie indziej, omijając jednak takie podmioty jak MultiBank, mBank czy BPH, gdzie nasza zdolność kredytowa jest jeszcze niższa. Banki te plasują się najniżej w rankingu. Czwarty od końca jest za to grecki Polbank, w którym np. możemy zaciągnąć kredyt budowlany na największą sumę. Poza nim, i wspomnianym Millenium, jeszcze w Banku Pocztowym mamy taką możliwość.

Bankowi analitycy wskazują, że największe banki, dysponując największym portfelem, mogą zaoferować klientom najtańszy kredyt, a to właśnie z tego powodu. W każdym z nich, kredyt budowlany to ważny instrument prowadzenia bieżącej polityki finansowej, i to w dodatku dość elastyczny. Niemniej, starając się o dobry kredyt budowlany warto sięgnąć po porady doradców lub prezentowane okresowo rankingi. Z nich także powinniśmy wyczytać, który bank, wstępnie, ma właśnie dla nas, w danej chwili w ofercie najtańszy kredyt hipoteczny.

Podsumowanie kredytów hipotecznych

Podsumowanie kredytów hipotecznych

Promocja na kredyty gotówkowe – październik 2010

Gdy nadchodzą jesienne, chłodniejsze wieczory, dla banków zaczyna się okres, w którym walka o klienta jest wyjątkowo zaostrzona. Z tym wiążą się oczywiście korzystne dla nas promocje i atrakcyjne propozycje. Nie inaczej sprawa się ma, gdy chodzi o kredyt gotówkowy. Jest to wciąż jedna z najpopularniejszych opcji kredytowania, jakiej może nam udzielić dowolny bank, a różnorodność warunków i ofert może przyprawić dosłownie o zawrót głowy. Przyjrzyjmy się więc, co oznacza kredyt gotówkowy w poszczególnych polskich bankach.

wejdz >>>> Kredyt gotówkowy PKO BP, CitiHandlowy, Eurobank

Zacznijmy od

  • PKO BP, który wciąż pozostaje najbardziej rozpoznawalnym polskim bankiem –  oferowana jest tam tak zwana „Max Pożyczka Mini Rata” z dwoma ofertami specjalnymi, czyli: dla kwot do 3 000 złotych (z ubezpieczeniem) spłacanych w dwunastu ratach – oprocentowanie wynosi 6,99%; dla kwot powyżej 3 000 do 5 000 złotych (z ubezpieczeniem na rok) – udzielana z pominięciem prowizji.
  • Citi Handlowy proponuje kredyt gotówkowy bez prowizji lub otrzymanie w ramach gwarantowanej nagrody komputera, o ile kwota kredytowana przekroczy 80 000 złotych netto.
  • Eurobank, podobnie jak PKO BP proponuje dwie opcje w przypadku kredytu gotówkowego, w pierwszej z nich bank obniża oprocentowanie, w drugiej – zgadza się na odroczenie spłaty rat nawet o trzy miesiące.
  • Dla odmiany BNP Paribas Fortis oferuje kredyty gotówkowe z obniżonym oprocentowaniem i prowizją, a na czas spłaty uruchamia klientowi specjalne, darmowe konto osobiste.
  • Bardzo ciekawe oferty znajdziemy w placówkach banków: Allianz i Lukas. W pierwszym otrzymamy bon na zakupy w sklepie merlin.pl, o ile zdecydujemy się na kredyt o wysokości od piętnastu do sześćdziesięciu tysięcy złotych na okres minimum pół roku (z ubezpieczeniem). W drugim natomiast możemy otrzymać elegancką kawiarkę (oczywiście ta część promocji obowiązuje do wyczerpania zapasów), a dodatkowo kredyt gotówkowy jest udzielany bez ponoszenia przez klienta kosztów prowizji.

Bank stara się pozyskać klientów na różne sposoby, reklamując się, polecając, niekiedy ośmieszając warunki konkurencji. Wszystko to razem wpływa na sytuację rynku kredytów w Polsce. Obecnie można ocenić ją jako dobrą, choć nie tak otwartą jak jeszcze kilka lat temu. Tym niemniej, gdy rozejrzymy się uważnie, bez wątpienia odszukamy najwłaściwszą ofertę mogącą umożliwić nam nie tylko spełnienie marzeń, ale także prozaicznie wesprzeć napięty domowy budżet lub pokryć nagłe i zupełnie nieprzewidywane wydatki. Warto tu nadmienić, że zazwyczaj bank zmierza do tego, by kredyt tego typu był udzielany przy minimum formalności, w jak najkrótszym czasie. Ma to oczywiście na celu uatrakcyjnienie oferty, gdyż obecnie czas to pieniądz, a klient liczy na rzetelną, sprawną i miłą obsługę.  Kredyt gotówkowy to uniwersalne, bezpieczne i sprawdzone rozwiązanie na rynku bankowości.

Polak najbogatszy na świecie?

Według danych statystycznych dotyczących ogólnego statusu majątkowego przeciętnego mieszkańca, Polska lokuje się w czołówce. Przez ostatnich dziesięć lat, dorosły mieszkaniec naszego kraju zwiększył swój osobisty majątek prawie trzykrotnie. Europejskie statystyki twierdzą, iż jest to największy skok pieniężny wśród wszystkich krajów Unii, natomiast standard życia przeciętnego polaka jest nadal niższy niż w większości innych krajów europejskich.

Z czego to wynika?

Wielu analityków finansowych zadaje sobie to pytanie, jednak żaden z nich nie potrafi udzielić spójnej odpowiedzi. Jedni twierdzą, że nagły wzrost majątku osobistego przeciętnego polaka wynika z zasobów zgromadzonych po za granicami naszego kraju a inni twierdzą, iż ma na to wpływ szerszy i bardziej dostępny rynek produktów finansowych, chociażby taki jak kredyty. Polacy tak więc obecnie mają największe majątki w Europie środkowej. Oczywiście tylko według danych przeprowadzonych w porównaniu z innymi krajami tychże rejonów świata.

Ale czy rzeczywistość jest adekwatna do powyższych danych?

Niestety raczej nie. Ciągle istnieje podział na trzy grupy społeczeństwa: biedni, średniozamożni i bogaci. Największy odsetek stanowią ludzie biedni i ludzie bogaci dla których kredyty są przystępne a podane wyżej dane wynikają przede wszystkim ze wzrostu cen nieruchomości i umocnienia się waluty PLN na rynku światowym. Natomiast oba podane czynniki- są efektem przystąpienia naszego kraju do UE. Dane statystyczne mówią także, iż najbogatsze narody to te, które w unii są najdłużej, następnie kolejno do niej przystępujące kraje. Z pewnością duży wpływ na prezentowane statystki dotyczące Polski, mają nie płace pracodawców lecz lepszy i bogatszy dostęp do usług oferowanych przez banki. Cząstkowa liczba osób mogłaby sobie pozwolić na zakup nieruchomości za gotówkę, i z tego też względu znaczącą rolę odgrywa tu kredyt gotówkowy. Wiąże się go nie tylko z zakupem mieszkania ale i często z codziennym życiem. Najzwyczajniej mówiąc kredyty takie brane są na żywność, rachunki czy zakup drobnych dóbr materialnych. Statystyki szczególnie te dotyczące finansów państwa, zawsze będę tworzone w taki sposób aby wypadały na korzyść. Niestety osoby żyjące w innych krajach, czytając je odnoszą mylne wrażenia i sugerują się tak naprawdę mało realistycznymi liczbami. Warto zaznaczyć także, że i Polacy równie chętnie zawyżają statystyki.

W jaki sposób?

Wystarczy zapytać przeciętną osobę posiadającą od niedługiego czasu mieszkanie czy samochód o to, czy posiada swój majątek. Zapewne 90% odpowie że tak mimo że na te dobra został uruchomiony kredyt gotówkowy lub też inny rodzaj pożyczki. Dlaczego więc mylny obraz społeczeństwa polskiego ma w takim przypadku ma nie istnieć. Istnieje także pewna grupa osób dla której kredyty są zbędną usługą. Zaliczyć do niej można osoby zamożne, które dorobiły się majątku jeszcze za czasów komunizmu a obecnie ciągle go powiększają. Ten odsetek ludności nie interesują pożyczki bankowe w przeciwieństwie do osób należących do klasy średniej. Grupa osób zaliczana do biednych nawet nie ma co się ubiegać o kredyt gotówkowy z banku, gdyż i tak go nie otrzyma. Dlatego też statystyki światowe podnosi wyraźne bogacenie się (często dzięki bankom) osób średniozamożnych oraz bogatych. Reasumując zagadnienie wzbogacania się ludności polskiej na tle innych państw można stwierdzić, że może po części dane te są prawdziwe, jednak głównym sprawcą tego faktu jest łatwo dostępny kredyt gotówkowy. Zadłużenie polaków wzrasta a tego niestety już nie ujęto w przeprowadzanych europejskich badaniach. A może by warto zacząć właśnie od tego?

Przekształenie szpitali w spółki – korzyści i wady

Przekształcanie szpitali publicznych w spółki jest korzystne tylko pod warunkiem, że jest to czynność poprzedzona wieloma przygotowaniami i reorganizacją całej struktury szpitala. Za przykład idealnych tego typu działań, można podać szpital w Tomaszowie Mazowieckim. Działając jako placówka publiczna, posiadał on olbrzymie zadłużenie w którego skład wchodziły składki ubezpieczeniowe pracowników, zobowiązania w stosunku do kontrahentów i banków. Szpital ratując się, zaciągał ciągle nowe kredyty a dług tylko wzrastał. Od 2009 roku, kiedy to przeprowadzono przekształcenie szpitala w spółkę, osiąga on zyski. Zarząd placówki skorzystał z pomocy państwa, tak zwanego planu B i dzięki temu udało się uregulować znaczną część zadłużenia. Pozostałe długi szpitala będzie płacił samorząd powiatu tomaszowskiego przez kolejne siedemnaście lat. Budżet powiatu jednak nie ucierpi w dużym stopniu na tym fakcie, bowiem środki na spłatę zadłużenia pochodzą z należności za dzierżawę terenu od szpitala. Widząc znakomite efekty przekształcenia szpitala publicznego w spółkę, nad podobną decyzją zastanawia się już wiele innych publicznych placówek zdrowotnych.

Przekształenie szpitali w spółki – korzyści i wady

Przekształenie szpitali w spółki – korzyści i wady

Niemniej jednak, warto zauważyć, iż sam plan „B” nie ratuje sytuacji zadłużonych szpitali. Często nie obędzie się bez zdobycia dodatkowych funduszy, jakim mogą być kredyty. Szpitale, które myślą o przekształceniach- powinny się spieszyć, bowiem rząd już rozpatruje wygaśnięcie planu „B”. Oczywiście wedle wstępnych szacowań i na podstawie projektów ustaw dotyczących placówek zdrowotnych mają nadal istnieć dofinansowania dla zadłużonych szpitali, jednak mają być przyznawane na innych warunkach.

Czy nawet najtańszy kredyt gotówkowy jest w stanie załatwić problemy szpitala publicznego mającego duże długi?
Z pewnością nie. Niewątpliwie każda publiczna placówka szpitalna należy pod Narodowy Fundusz zdrowia danego regionu i otrzymuje na swoje działanie w większości wypadków zbyt małą kwotę nie adekwatną do potrzeb. Z tego też względu uruchamiane są ciągle nowe kredyty i długi wciąż rosną. NFZ twierdzi, że nie ma pieniędzy na ich uregulowanie i zarząd szpitala tak naprawdę musi sobie radzić sam. Nawet najtańszy kredyt gotówkowy udzielony przez bank, nie pomoże placówce, bowiem zawsze i tak będzie musiała spłacać raty. Wynikiem takiego stanu rzeczy jest niezadowolona kadra szpitala i oczywiście pacjenci. Multum osób korzystających z publicznych placówek zdrowotnych, narzeka na brak wyspecjalizowanej kadry, sprzętu medycznego i długie kolejki do specjalistów. Cóż jednak mogą z tym zrobić szpitale? Postarać się o kolejne kredyty? Nowe zobowiązania? Nie jest to chyba najlepsze wyjście a przecież wyżej opisany przykład szpitala w Tomaszowie, świetnie pokazuje, że wystarczy chwilę pomyśleć. Najtańszy kredyt gotówkowy jest sposobem na chwilowe załatanie budżetu jednak nie na wyprowadzenie bilansu do zera. Jeśli placówka zdrowotna zacznie zarabiać na swoje utrzymanie znacznie polepszą się nie tylko jej warunki ale i także warunki pacjentów. Większy odsetek społeczeństwa obawia się przekształcania szpitali w prywatne spółki.

Dlaczego?

Uważają, że na pewno nie będzie ich stać na leczenie. Obecnie państwo nie zapewnia odpowiednich funduszy na zdrowie obywateli ale to już społeczeństwa raczej nie obchodzi bowiem przecież zawsze można ponarzekać na marną obsługę w szpitalach. W krajach Europy zachodniej, już od wielu lat sprywatyzowana służba zdrowia świetnie sobie radzi. Jeśli zaciągany jest najtańszy kredyt gotówkowy to nie w celu uregulowania długów ale unowocześnienia placówki. W naszym kraju wręcz przeciwnie. Chyba warto zastanowić się nad zmianą i iść w ślady zachodnich sąsiadów. Z całą pewnością społeczeństwo zbytnio na tym nie zubożeje a co najwyżej pracodawcy będą płacić wyższe składki ubezpieczeniowe. Na obecną chwilę, duża liczba osób korzysta z prywatnych lecznic, które mają podpisaną umowę z NFZ o refundacji kosztów leczenia. Czyż nie przyjemniej odwiedzać jest takie przychodnie bądź szpitale? Nie warto bać się prywatyzacji służby zdrowia. Nawet jeśli trzeba będzie dopłacać kilka złotych do wizyty u lekarza. A swoją drogą, przecież i tak trzeba płacić za rzetelną i fachową obsługę medyczną. Jeśli nie w formie legalnej to w formie łapówek. Niestety takie są realia i chyba już jest najwyższy czas aby to zmienić.

Dopalacze na polityków

Rzeczą jaką łączy deficyt kraju i dopalacze jest zdecydowana poprawa samopoczucia, tylko szkoda, że w tej pierwszej opcji- tylko samopoczucia polityków i osób zarządzających budżetem państwa. Społeczeństwo również na tym korzysta, jednakże długie „mydlenie oczu” i zapewnianie o świetnej kondycji finansowej państwa- na dłuższy czas, nie przyniesie pozytywnych rezultatów.

Jedną z form gwarancji, że ludzie mieszkają w co raz bogatszej Polsce jest dofinansowanie kredytów mieszkaniowych. Kredyt taki jest chętnie brany przez młode małżeństwa i budzi w nich nadzieję na własne lokum. Państwo częściowo reguluje należność kredytową jednak, nikt z osób planujących wydatki krajowe, nie zastanawia się co dalej? A przecież takie działania prowadzą do powiększenia się „dziury” budżetowej. Kredyt powinien być dofinansowywany, ale w kraju, którego na to stać. Rządy premiera starają się sprostać obiecywanym postulatom przedwyborczym, czy jednak  w sytuacji budżetowej Polski ma to sens? Dopalacze mają za zadanie poprawić w sztuczny sposób samopoczucie osoby, która je zażywa a także wywołać u niej euforię. Dokładnie tak samo jest z deficytem budżetowym i jego działaniem na gospodarkę. W początkowej fazie samopoczucie społeczeństwa jest bardzo dobre, istnieją fundusze na nowe stanowiska pracy, kredyt bankowy dla społeczeństwa jest  dofinansowywany a także pojawiają się na rynku tanie kredyty hipoteczne. Ulgi dla osób uczących się, rencistów i mniej wymogów do uzyskania emerytury cieszą ludność a przede wszystkim jej portfele.

Sprzyjająca atmosfera trwa a politycy budują na nieprawdziwych prognozach deficytowych swoją opinię.  Oczywiście iście fantastyczną prognozę dla społeczeństwa jednak niestety niedobrą jeśli chodzi o stan faktyczny. Ekonomiści apelują, iż taka sytuacja w dalszych perspektywach, może być głównym czynnikiem dopiero co zażegnanego kryzysu. Może również doprowadzić do masowych zwolnień z pracy czyli do gwałtownego wzrostu bezrobocia. Piękne czasy dla osób które wzięły kredyt na mieszkanie bądź pokusiły się o tanie kredyty hipoteczne- mogą ulec zakończeniu a w dodatku znacząco obniżyć się ich standard życia wynikający z zadłużenia i braku pracy. Bardzo podobnie działają w pewnym sensie dopalacze. Nadmiar w ich używaniu, może doprowadzić do chorób albo nawet śmierci.  Lecz przecież skoro warunki na kupno mieszkania czy budowę domu są tak atrakcyjne, to kto by się przejmował prognozami ekonomistów. Zbliżające się wybory samorządowe, sprzyjają kolejnej dawce dopalaczy dla społeczeństwa. Dodatkowo trzeba wspomnieć, iż jednym z samorządowych kandydatów jest obecny minister finansów, który absolutnie musi udowodnić jakie to dobre rządy sprawuje i że warto zagłosować na jego partię polityczną. Pojawiają się liczne spoty reklamowe w mediach oferujące tanie kredyty hipoteczne oraz całą masę udogodnień finansowych dla społeczeństwa. Budżet państwowy nagle wypada na przodujących miejscach w szeregach krajów unii europejskiej.   Niestety reakcja na dopalacze nie trwa wiecznie. Kiedy działanie jednej „tabletki”  cichnie, organizm domaga się kolejnej, tym razem większej aby przedłużyć stan euforii.

A więc tanie kredyty hipoteczne stają się coraz tańsze a bilans wydatków budżetowych- coraz niższy.  Niestety sytuacja taka trwa już od dwudziestu lat a czołowi politycy rządowi ciągle uważają, iż nic się nie dzieje złego. Finanse publiczne sięgają już „przedawkowania” i jeśli taka sytuacja potrwa jeszcze kilka kolejnych lat, nasz kraj osiągnie katastroficzną fazę krańcowego uzależnienia czyli śmierci.

Social Bookmarks
zestawienie_zdolnosci_3557830 odsetek-firm-banki emerytury-na-kredyt bankructwa odp kredyt-na-slupa wojewodztwa ror